00:40
Śląskie granie i śpiewanie (N- napisy dla niesłyszących)
7:20
7:25
Bez Komentarza
7:30
7:48
7:50
Debata Tygodnia Tomasz Głogowski - Grzegorz Gaża
8:05
8:08
10:05
10:08
11:05
11:08
11:30
11:48
11:50
Debata Tygodnia Tomasz Głogowski - Grzegorz Gaża
12:05
12:08
17:00
Koncert Dolnośląski Festiwal Muzyczny
19:00
Minął Tydzień
22:00
Kobiet ze Śląska
23:00
Minął Tydzień
23:55
Śląskie granie i śpiewanie (N-napisy dla niesłyszących)

Szok! Został wypisany z sosnowieckiego szpitala w stanie agonalnym. Zmarł po kilku dniach

Kolejna szokująca sytuacja w Sosnowieckim Szpitalu Miejskim! Chory na Alzheimera wszedł na oddział psychosomatyczny o własnych siłach. Po kilkutygodniowym pobycie został wypisany ze szpitala w stanie agonalnym. Rodzina pacjenta uważa, że był on zaniedbywany przez personel, co doprowadziło do powstania licznych odleżyn. Mężczyzna zmarł po kilku dniach. Sprawę bada prokuratura.

O Sosnowieckim Szpitalu Miejskim zrobiło się głośno po tym, jak do mediów trafiła informacja o śmierci 39-letniego mężczyzny, który z opuchniętą nogą trafił na SOR. Krzysztof po 9 godzinnym pobycie na izbie przyjęć zmarł. Sprawą zajmuje się Prokuratura Regionalna w Katowicach. Więcej o bulerwsującym pobycie 39-latka na SOR w Szpitalu Miejskim w Sosnowcu pisaliśmy w innym artykule.

Tymczasem wczoraj sosnowiecka prokuratura przesłuchała świadków w innej, ale nie mniej bulwersującej sprawie. Rodzina starszego mężczyzny powiadomiła prokuraturę o nieprawidłowościach, które wystąpiły podczas hospitalizacji ich bliskiego.

Mężczyzna chory na Alzheimera trafił na oddział psychosomatyczny w stanie fizycznym zadowalającym. Po kilku tygodniach pobytu został wypisany ze szpitala w stanie agonalnym. Pacjent miał liczne odleżyny czwartego stopnia i stan zapalny organizmu. Kilka dni później zmarł w olkuskim hospicjum.

Rodzina mężczyzny zarzuca personelowi medycznemu szpitala zaniedbanie. Ich zdaniem starszy człowiek przez wiele godzin leżał we własnym moczu, nie zmieniano mu należycie opatrunków, a także go nie karmiono. Pacjent miał być trzymany na pasach, co w konsekwencji doprowadziło o powstania licznych odleżyn. Rodzina „odkryła” odleżyny na dolnych partiach nóg chorego po nieprzyjemnym zapachu. Po podniesieniu kołdry ich oczom ukazały się sklejone nogi, a po podniesieniu jednej z nich rana do żywej kości. Odleżyny na biodrach były dziurami, z których sączyła się żółta wydzielna.

Rodzina przerażona i jednocześnie zaniepokojona widokiem odleżyn na ciele swojego bliskiego, postanowiła zakupić za własne pieniądze materac przeciwodleżynowy. Miała nadzieję, że pomoże on zmniejszyć cierpienie ich ojca, a także przyczyni się do szybszego leczenia głębokich zmian na ciele. Ich zdaniem materac przeleżał 2 tygodnie w dyżurce pielęgniarskiej, gdyż nikt nie chciał podjąć decyzji o małej reorganizacji w salach.

Co więcej, bliscy seniora musieli za własne pieniądze kupować środki do leczenia odleżyn. Personel szpitala poinformował ich, że lecznica nie ma funduszy na odpowiednią ilość lekarstw. Rodzina codziennie dowoziła do szpitala srebro w aerozolu, które wystarczało na zaledwie dwa dni leczenia. Koszt specyfiku to 50 zł.

Szokująca okazała się być dla nich również decyzja o wypisie ojca ze szpitala, o której dowiedzieli się przypadkiem od innych pacjentów. Rodzina miała zaledwie dwa dni na zorganizowanie hospicjum dla schorowanego starszego człowieka. Leczenie w domu nie było możliwe ze względu na jego tragiczny stan zdrowia.

Sosnowiecka prokuratura jest na wczesnym etapie śledztwa. Przesłuchała już w tej sprawie osobę, która zgłosiła zawiadomienie. Obecnie zbierane są materiały dowodowe w tej sprawie.

 

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Share on print