00:35
Śląskie granie i śpiewanie (N- napisy dla niesłyszących)
7:30
7:48
7:50
Debata tygodnia
8:05
8:08
8:10
Kręci mnie Jastrzębie
8:50
Debata Tygodnia
9:05
9:08
9:10
Żorski newsroom
10:05
10:08
11:05
11:08
11:30
11:48
11:50
Debata tygodnia
12:05
12:08
12:10
Kręci mnie Jastrzębie
12:35
Żorski newsroom
12:50
Telesprzedaż
18:00
Koncert- DFM Magdalena Cornelius-Kulig
19:00
Minął Tydzień
23:00
Minął tydzień

Pijany 20-latek zakończył swoją jazdę na przydrożnym słupie

Na przydrożnym słupie oświetleniowym zakończyła się jazda samochodem dla 20-latka. Przyczyną tego zdarzenia nie były jednak warunki atmosferyczne, lecz alkohol. Kierowca renault próbował odjechać z miejsca kolizji, a później uciekał pieszo. Po zatrzymaniu przez mundurowych stwierdził, że nie wie nic na temat rozbitego auta i tego kto nim kierował.

Do zdarzenia doszło w czwartek, 5 listopada, około godz. 23:00 na ulicy Aleja Kwiatów w Tarnowskich Górach. Policjanci otrzymali zgłoszenie o kolizji. Kierowca wjechał w przydrożny słup oświetleniowy, po czym razem z pasażerem zaczęli uciekać z miejsca zdarzenia.

Na miejsce interwencji natychmiast ruszyli tarnogórscy policjanci i już po chwili namierzyli uciekinierów. W trakcie rozmowy 20-letni mieszkaniec Ukrainy twierdził, że nie wie nic na temat rozbitego auta i tego kto nim kierował. Był zdziwiony, że został zatrzymany przez policjantów. Będąca w jego towarzystwie 21-latka, początkowo również zaprzeczała, że któreś z nich kierowało samochodem.

Na miejsce kolizji przyjechali policyjni technicy, którzy zabezpieczyli ślady. Pojawiła się również właścicielka samochodu, która wyjaśniła, że 20-latek miał dostęp do samochodu, ponieważ wykonywał w nim różnego rodzaju naprawy. Po kolizji mężczyzna zadzwonił do właścicielki, informując ją, że coś stało się z autem, podając swoją lokalizację.

Obywatele Ukrainy trafili do tarnogórskiej komendy. Badanie stanu trzeźwości wykazało, że 21-latka miała w organizmie ponad promil alkoholu. Po wykonanych czynnościach trafiła do domu. 20-latek zaś stanowczo odmówił badania stanu trzeźwości. Jego warunkiem do podjęcia rozmowy było to, żeby policjanci kupili mu słodki napój i papierosy. Groził, że jeżeli nie dostanie tego, co chce, złoży na policjantów skargę.

Ostatecznie mężczyzna trafił do szpitala w Katowicach, gdzie pobrano mu krew do dalszych badań. Wyniki dadzą odpowiedź na to jakie było stężenie alkoholu w jego organizmie.

 

Źródło: Policja Śląska

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Share on print