Peggy Brown

Jastrzębie-Zdrój: Szukała go policja, a on… pływał w basenie

Niesforny 10-latek z Jastrzębia-Zdroju postawił na równie nogi nie tylko swoich rodziców, ale także policjantów. Matka chłopca zgłaszała na komisariacie jego zaginięcie, a on… bawił się w najlepsze pływając w basenie. Jastrzębscy funkcjonariusze znaleźli „zaginionego” w 1,5 godziny.

Zaginięcie 10-latka zgłosiła matka, która poinformowała policjantów, że jej syn nie wróćił do domu.  do tutejszej komendy zgłosiła się kobieta, która zawiadomiła o zaginięciu 10-letniego syna. Funkcjonariusze ustalili, iż chłopiec w dniu 20 czerwca wrócił do domu po godzinie 22.30, za co dostał od mamy karę, zakaz wychodzenia z domu i korzystania z telefonu komórkowego. W dniu 21 czerwca chłopiec wymknął się z domu przez okno i udał do taty. 38-letni ojciec natychmiast po przyjściu do niego syna powiadomił o tym swoją byłą żonę. 10-latek przebywał u taty do 24 czerwca do godziny 6.00 rano. Mężczyzna powiadomił 29-latkę, iż syn zabrał mu 100 złotych bez jego zgody i wyszedł, mówiąc, że wraca do domu. Z tego, co pamięta, to miał w planach pójść na basen.

Jastrzębscy stróże prawa rozpoczęli poszukiwania 10-latka. Sprawdzili wiele miejsc, w których młógł przebywać chłopiec. Ostatecznie „zaginionego” znaleźli w… basenie. Chłopiec najzwyczajniej w świecie korzystał z wakacji. Młody uciekinier cały i zdrowy wrócił do domu.

DODAJ KOMENTARZ

komentarze

Zobacz pozostałe artykuły