5:00
Telesprzedaż
6:30
W Rytmie disco polo
7:30
Raport
7:45
Pogoda
7:50
Gość Dnia
8:05
Flesz
8:08
Pogoda
8:10
Archiwum TVT
8:30
Alzacja i Górny Śląsk
9:05
Ej Ty Moja Muzyczko
10:00
Szlagieromania
10:50
Telesprzedaż
11:00
Raport
11:15
Pogoda
11:20
Gość Dnia
11:35
Flesz
11:37
Pogoda
11:40
Alzacja i Górny Śląsk
12:00
Telesprzedaż
17:30
Raport
17:45
Pogoda
17:50
18:05
Flesz
18:08
Pogoda
18:10
Z Archiwum TVT
18:30
Raport
18:45
Pogoda
18:50
Gość Dnia
19:05
Flesz
19:08
Pogoda
19:10
Z Archiwum TVT
19:30
Eko Raport
19:45
Ej Ty Moja Muzyczko
20:40
Szlagieromania
21:30
Raport
21:45
Pogoda
21:50
Gość Dnia
22:05
Flesz
22:08
Pogoda
22:10
Z Archiwum TVT
22:30
Eko Raport

Choć był na urlopie to pomógł uratować dziecko

Upał i zamknięte małe dziecko w samochodzie. Policjant z pszczyńskiej patrolówki st. sierż. Tomasz Gębala pomógł roztrzęsionej młodej kobiecie, której zaciął się centralnym zamek w aucie, a w środku przebywał jej półroczny synek. Policjant wybił szybę w fordzie fokusie i wyciągnął niemowlaka. Policjant był w tym czasie na urlopie, ale ani na chwilę nie zapomniał o pomocy innym. Jak podkreśla- „Policjantem jest się zawsze i to zobowiązuje”.

Sierżant Gębala będąc na urlopie wychodził ze sklepu, gdy zauważył na parkingu roztrzęsioną kobietę. Biegała wokół samochodu i spoglądała do środka forda. Policjant podszedł do niej i zapytał, czy potrzebuje pomocy. Było po 14.00, bardzo gorąco, a w samochodzie, jak się okazało, znajdował się półroczy chłopiec. Kobieta nie była w stanie otworzyć drzwi. Zaciął się centralny zamek, a kluczyki od focusa zostały w stacyjce. Zrozpaczona, nie wiedziała co robić i nie była nawet w stanie nigdzie zadzwonić, ponieważ nie miała przy sobie telefonu. Wszystkim zajął sierżant Gębala. Uspokoił kobietę, zadzwonił do punktu awaryjnego otwierania drzwi w samochodach, do dyżurnego komisariatu w Czechowicach- Dziedzicach oraz do jej męża. Niestety, nikt z tych osób, z którymi kontaktował się policjant, nie był w stanie w jak najkrótszym czasie dotrzeć na miejsce. Trzeba było działać szubko, bo w aucie znajdował się maluszek. Liczyły się minuty, dlatego sierżant postanowił nie czekać. Wszedł do sklepu, poprosił ekspedientkę o młotek, uprzedził o swoich zamiarach matkę dziecka, wybrał szybę najbardziej oddaloną od chłopca i uderzył. Starał się nie wystraszyć malucha, a przede wszystkim nie spowodować, żeby jakikolwiek odłamek szkła zrobił mu krzywdę. Udało się, chłopiec wprawdzie płakał, bo temperatura w samochodzie przez te kilka chwil znacznie wzrosła, lecz był to jedynie płacz wystraszonego chłopca, który jak najszybciej chciał znaleźć się w ramionach swojej mamy.

Pamiętajmy…

Dzwońmy, prośmy o pomoc i reagujmy, kiedy zagrożone jest życie lub zdrowie dziecka.

DODAJ KOMENTARZ

komentarze

Zobacz pozostałe artykuły