0:55
Muzyka nocą
5:00
Telesprzedaż
7:00
7:05
7:20
7:35
7:45
Budzik TVT
9:00
Etiudy studenckie
11:10
11:15
11:20
11:35
11:40
11:45
Mieszkaj bez Długu
12:30
12:35
17:00
18:10
18:15
18:22
Reintrodukcja żółwi błotnych w Nadleśnictwie Siewierz
18:25
18:30
18:45
18:50
19:00
Alzacja i Górny Śląsk
19:20
19:25
19:30
20:15
20:20
21:25
21:30
21:37
Reintrodukcja żółwi błotnych w Nadleśnictwie Siewierz
21:40
21:45
22:00
22:05
22:40
22:55
Alzacja i Górny Śląsk
Peggy Brown

35-letnego Marcina z Wodzisławia Śl. przewożono od szpitala do szpitala. Mężczyzna zmarł

W trakcie pracy Marcin Kłosek z Wodzisławia Śląskiego zaczął odczuwać ucisk w klatce piersiowej. Mężczyzna szybciej zakończył dniówkę i pojechał na SOR do szpitala w Wodzisławiu Śląskim, gdzie spędził 10 godzin. W międzyczasie zdecydowano o tym, aby przewieść go karetką do szpitala w Rydułtowach. W drodze podjęto jednak decyzję, że  należy zawrócić. Ostatecznie 35-latek trafił do szpitala w Raciborzu. Tam mężczyzna zmarł na zawał.

Marcin Kłosek z Wodzisławia Śląskiego jak co dzień wybrał się do pracy. Podczas dniówki zaczął odczuwać ucisk w klatce piersiowej. Zaniepokojony swoim stanem zdrowia zwrócił się do przełożonego, który zdecydował o tym, aby budowlaniec szybciej zakończył pracę.

Mężczyzna wrócił do domu, ale jego stan zdrowia wcale nie uległ poprawie. Razem z rodziną postanowił udać się do przychodni przy ul. Radlińskiej w Wodzisławiu Śląskim. Lekarz, który go przyjął zdecydował o wykonaniu EKG. Po zapoznaniu się z badaniem postanowił skierować go do szpitala. Choć drogę od przychodni do wodzisławskiego szpitala można pokonać w 2 minuty, to zdecydowano wezwać pogotowie, które przewiozło Marcina na SOR.

Według relacji rodziny mężczyzna na izbie przyjęć przebywał przez 10 godzin. W tym czasie wykonano mu m.in. trzy EKG i kilka badań krwi. Około godz. 18:00 postanowiono przetransportować Marcina do szpitala w Rydułtowach, gdzie na oddziale miały być dwa wolne miejsca. Karetka dojechała pod bramę rydułtowskiej lecznicy, ale mężczyzny nie wniesiono na oddział. Żona relacjonuje, iż zdecydowano, że konieczny jest powrót do szpitala w Wodzisławiu Śląskim, bo jednak na oddziale nie znalazło się wolne miejsce.

Mężczyzna z zawałem serca trafił z powrotem na SOR w Wodzisławiu Śl. Tam do godz. 22:00 był stale monitorowany. Chwilę później Marcin został przewieziony do szpitala w Raciborzu. Informację o miejscu swojego pobytu wysłał SMS-em do rodziny. Była to jego ostatnia wiadomość.

O godz. 2:00 stan 35-letniego Marcina nagle pogorszył się. U mężczyzny wystąpiła niewydolność krążeniowo-oddechowa. Personel raciborskiego szpitala przeprowadził ponad godzinną reanimację pacjenta. Niestety, Marcin Kłosek zmarł.

Sekcja zwłok wykazała, że u mężczyzny wystąił „ostry zawał serca powsierdziowy”. Stwierdzono również, że przyczyną śmierci były „choroby serca i naczyń krwionośnych w przebiegu miażdżycy” oraz „zatrzymanie krążenia”.

Rodzina Marcina odczuwa wielki żal do personelu wodzisławskiego szpitala, gdyż jej zdaniem nie udzielono mu pomocy na czas. Nie podjęto szybkiej decyzji o tym, aby chorego przewieść do szpitala, gdzie znalazłoby się dla niego miejsce i specjalistyczna pomoc. Przez wiele godzin lekarz kierujący „konsultował chorego telefonicznie z Oddziałem Kardiologii – zalecono leczenie zachowawcze w ramach Oddziału Wewnętrznego i kontakt z Oddziałem Kardiologii w dniu następnym z uwagi na brak miejsc. Pacjenta zamonitorowano i wdrożono leczenie zachowawcze”. Decyzję podtrzymano, choć u Marcina rozpoznano również m.in. uszkodzenie wątroby, ostrą niewydolność nerek, miażdżycę tętnic.

Najbliżsi 35-latka domagają się wyjaśnień. Gromadzą dokumentację medyczną, gdyż chcą o całym zdarzeniu poinformować prokuraturę.

DODAJ KOMENTARZ

komentarze

Zobacz pozostałe artykuły